12 RZECZY JAKIE ZASKOCZYŁY MNIE W SZWECJI

Przyjazd do Szwecji to była dość spontaniczna decyzja.  Pozostawiając pracę, mieszkanie i warszawskie życie, znalazłam się w niewielkiej miejscowości gdzieś w środku Szwecji.  Ale tak naprawdę to tu odnalazłam szczęście i spokojne życie chodź nie przeczę- czasami tęsknię za rodziną.

Szwecja to nie Polska.  I wiele różnic można tu wymienić. Ale ja napiszę wam co mnie tu zaskoczyło najbardziej. Oto moje 12 rzeczy jakie zaskoczyły mnie po przyjeździe do Szwecji.

 1. Proste drogi.

Wspominałam już niejednokrotnie o tym, że to szok dla mnie. Jedziesz ze 100, 200 km cały czas prosto. Nie ma zbędnych zakrętów i zawijańców jak np. Droga z Nidzicy do Augustowa, zwłaszcza okolice Piszu, hehe kto jeździ tą drogą to wie o czym piszę.

2. Publiczne pralnie.

Czy w mieście, czy w małych miasteczkach, poukrywane w piwnicach, do których strach czasami wchodzić.  Musisz koniecznie wpisać się na listę i pilnować czasu. Bo zaraz jest afera jeśli twój czas minie a ty masz ciuchy w pralce. Ja mam to szczęście, że mamy własną pralkę. Pomijając już fakt kolejek i list, nie chciałam prać ciuszków Maksia, nie wiadomo po kim. W pralce pierze się przeważnie w 30, 40 stopniach. Tyle nie wystarczy aby zabić bakterie i chyba nie jest to do końca higieniczne. Za długo pracowałam w laboratorium fitosanitarnym, aby o tym nie wiedzieć i mam trochę bzika na punkcie czystości i higieny, hehe.

3.  Uśmiech na ulicach.

W zabieganej Warszawie nie często spotykałam się z odwzajemnieniem uśmiechu a już chyba nigdy z pozdrowieniami nieznajomych na ulicach . Tu każdy się uśmiecha i każdy pozdrawia się słowami „HEJ HEJ” czyli nasze CZEŚĆ. Jest to bardzo fajne i dodaje energii na cały dzień.

4. Puste okna.

Spacerując po ulicach można zauważyć gdzie mieszkają Szwedzi a gdzie  rodziny z innych krajów. Po czym? W szwedzkich oknach nie znajdziecie firan. No może jedynie zasłony, które i tak nie służą do zasłaniania okna a jedynie dla ozdoby okna.  Ale,… .Praktycznie w każdym oknie stoją włączone lampki.

5. Natura otwarta dla wszystkich.

Allemansrätten- Prawo wszystkich ludzi. Każdy człowiek ma prawo do kontaktu z naturą. Co to znaczy? Możemy  pływać w jeziorach i rzekach, jeździć na rowerze czy konno, zbierać leśne owoce ( pod warunkiem, że nie są pod ochroną) ale z szacunkiem i dbałością o środowisko.  Szwedzi uwielbiają przebywać na dzikich plażach pośród drzew i skał. Kiedy przychodzi ciepły letni weekend  miasteczko pustoszeje a za miasteczkiem wokół jeziora można spotkać  rodziny czerpiące radość z ciepłych dni.

6. Samochody w stylu Elvisa.

Zwłaszcza latam co chwilę słychać warkot dobiegający z ulicy. To kolejny odpicowany amerykański zabytek. Nawet są organizowane zloty w Nora. To niesamowite  ile  serca i pieniędzy wkładają ludzie aby przejechać się kilka razy do roku. Za kierownicą nie spotkacie młodych ludzi tylko starszych panów którzy z dumą prowadzą swoje cacko 🙂

7. Multi-Kulti.

Nie mogłam nie wspomnieć o fali uchodźców, którzy mieszkają w Nora.  Na ulicach, w szkole, już nawet są osiedla w tej mojej małej Nora gdzie zamieszkują jedynie Syryjczycy czy Afrykańczycy. Pewnie pomyślicie, że w Polsce mamy obywateli Ukrainy, czy  Białorusinów. Tak to prawda. Ale pomimo wszystko to są odrębne, różne światy. Czasami szokują swoimi wypowiedziami. Czasami bawią. Wiem, bo dane mi jest żyć w Szwecji, która stała się różnokulturowa.

8. Kąpielowy szok. 

Czemu szok? Wyobraźcie sobie, że widziałam jak dzieci w kwietniu wskakują do jeziora, tylko dlatego, że było 10 stopni na plusie?

Ja jeszcze w kurtce zimowej, smakująca pierwszych promieni wiosennego słońca spacerowałam z Maksiem wzdłuż jeziora, a tam z kładki wskakują do wody dzieciaki. I to jest tu normalne. Szwedzi uwielbiają zażywać kąpieli wodnych. Budują nawet specjalne tratwy z sauną na pokładzie albo zjeżdżalnią. Muszę też wspomnieć, że tu naturalne jest, że każdy, nawet dziecko potrafi pływać. To jest tak zwyczajne jak jazda na rowerze.  Dzieci od małego oswajają się z wodą i czują się w niej bezstresowo. W przeciwieństwem do mnie 🙂

9. Czerwone domu.

O tak, nie mogło zabraknąć czerwonych drewnianych domów z oknami , koniecznie szklanymi. Nie wiem czy gdzieś w Polsce można znaleźć taki kolor. To kolor wyjątkowy dla Skandynawii.

A w domkach tych: tapety, gumoleony, i dużo, dużo drobiazgów. Szwedzi są zbieraczami. Lubią drobiazgi, które są wszędzie zwłaszcza w oknach. Często nie do pary. Patrząc na mieszkania innych, często kojarzą się mi z mieszkaniami naszych babć, gdzie stał piec kaflowy, leżały serwetki robione na drutach,  stały kwiaty w doniczkach glinianych itp. Tak jest tu. Ale też w każdym mieszkaniu jest  IKEA .

PS. Wiecie, że IKEA to szwedzka firma?

10. Loppis

Loppis to swego rodzaju pchli targ. Byłam pełna podziwu na jak wielką skalę są one w Szwecji lubiane. Latem w Nora są wyjątkowe dni, gdzie prawie wszystkie ulice wiodące do centrum są pozamykane a na nich rozstawiane są stoiska z różnościami.  W takim Loppisie możecie kupić wszystko. Trochę wyglądają jakby ktoś sprzątną garaż i wystawił wszystkie rupieci na sprzedaż. Dla mnie rupieć a dla innych niezbędna do życia, rzecz. Można również znaleźć perełki i bardzo wartościowe przedmioty.

11. Bez alkoholu!

W Szwecji nie kupicie w niedzielę alkoholu, mało tego kupicie go tylko w jednej sieci sklepów. SYSTEMBOLAGET jest przedsiębiorstwem państwowym, który, jako jedyny ma monopol w handlu detalicznym na alkohol powyżej 3,5 % objętości.

Zanim zaplanujesz grilla w niedzielę, albo imprezę w sobotę musisz zaopatrzyć się  w alkohol do soboty, przeważnie do godziny 14:00.

Ps. Alkohol sprzedaje się od 20-go roku życia.

12. Masz auto – musisz mieć kartę płatniczą.

Szok, który dotyczy każdego kto pierwszy raz, zajeżdża na stację benzynową  w Szwecji i okazuje się, że ma przy sobie jedynie gotówkę.  W Szwecji jest wiele samoobsługowych stacji benzynowych. Gdzie zatankujesz płacąc jednie kartą. Na takiej stacji może się zdarzyć, że nie będzie również sklepu ani obsługi. W razie problemów można zadzwonić na odpowiedni nr. telefonu. Ale czy pomogą? Zależy od problemu.

 

4 myśli na temat “12 RZECZY JAKIE ZASKOCZYŁY MNIE W SZWECJI

  1. Wszystko to szczera prawda. Mieszkam w szwecji od 3 lat i dokladnie to wszystko co opisalas zaskoczylo rowniez mnie. Ale na dzien dzisiejszy nie chce wracac do polski tu odnalazlam swoj kawalek ziemi.

  2. Mogłabym sprostowac dużo z tego co pani napisała. A jeżeli chodzi o dodanie nowych spraw to pewnie by pani je zakwalifikowała jako narzekanie 😉 . Więc mnie też dużo tu zaskoczyło ale w tym negatywnym sensie….

    1. Wiadomo, że są też rzeczy które mi się nie podobają w Szwecji. Ale też wiele rzeczy nie podoba mi się w Polsce. Trzeba w życiu szukać jasnych i pozytywnych stron 🙂 Pozdrawiam

Dodaj komentarz