NASZA DROGA MLECZNA

Nasza droga mleczna już się zakończyła….
Chciałabym wam opowiedzieć jak u nas wyglądało karmienie piersią. Obalę chyba mit o tej wielkiej więzi jaka łączy matkę i dziecko podczas karmienia.

                                           *****************
Pierwsze chwile po porodzie były dla mnie jedną wielką zagadką. Nie wiedziałam jak karmić, jak zabrać się do przebrania pupki żeby nie zrobić krzywdy tym małym nóżkom.
Z wielkimi piersiami i łzami w oczach pojechałam po dobie do szpitala. Z płaczem że nie potrafię karmić a piersi chyba zaraz mi wystrzelą. Siedziałam z położnymi 5 godzin aż nauczyły mnie karmić. Niby to proste przecież, ale uwierzcie mi początki są koszmarne.
Z bólu wbijałam palce w podłogę i zaciskałam zęby. Trwało to 2 może 3 tygodnie. Instynkt podpowiadał mi resztę. Budził mnie kilka razy w nocy aby nakarmić, pozwalał odpocząć kiedy Maksymilian był najedzony.
Ale muszę wam się przyznać do tego, że przez cały okres karmienia nie czułam aby to była jakaś wyniosła chwila jak często czytacie w internecie.
Było normalnie, a nawet zwyczajnie. Może to przez podejście Maksa. On nie biegał za „cycy”, nie tulił się jakoś nadzwyczajnie. Kiedy zjadł odsuwał pierś i po sprawie. Na zasadzie ” DOBRA ZJADŁEM LECĘ DALEJ”.

Czy czułam jakąś nieziemską więź kiedy karmiłam ? NIE.
Kiedy Maks miał pół roku straciłam pokarm w prawej piersi. Był to dla mnie szok. Wyobraźcie sobie jak ja wyglądałam a jeszcze lewą piersią karmiła przez kolejny rok. Miałam już dosyć. Zwłaszcza kiedy zaczął bawić się w gryzienie.

******************   Było kilka podejść   *****************

Za pierwszym razem, Maksymilian przestał jeść. Nic, kompletnie nie włożył do ust więc powróciliśmy do cycusia.
Druga próba zaczęła się dobrze. Maksymilian już nie domagał się w nocy. Zasypiał też bez cycunia…

I się rozchorował. Miał wysoką gorączkę, był bardzo słaby i mało jadł. Wiedziałam, że cycuś będzie dla niego ukojeniem więc ponownie powróciliśmy.
Ale przyszedł taki czas gdzie miałam już coraz miej pokarmu. Widziałem też po Maksiu, że nie potrzebuje dokarmiania.

*******Chyba oboje dojrzeliśmy do takiej decyzji**********

Zakończyliśmy naszą drogę mleczną gdy Maksiu miał 1,7 miesięcy. Dalej wie gdzie szukać „cycy” 🙂 ale nie domaga się już mleka.

Ale są też minusy. Maksymilian częściej łapie choroby. Jednak matczyne mleko bardzie go chroniło.

Wydaje mi się, że odsunięcie od piersi to głównie intuicja. Wyczujesz kiedy twoje dziecko nie potrzebuje już dokarmiania. Ale prawdą jest, że z zaprzestaniem karmienia, kończy się jakaś historia. I to my mamy bardziej przeżywamy  zakończenie niż nasze małe szkraby.

Dodaj komentarz