DYLEMATY POLKI W SZWECJI

Jacy my jesteśmy różni i różne mamy podejścia do wielu spraw.

I czasami chciałoby się krzyknąć dlaczego tak myślisz?  „Sam byłeś w potrzebie, pomogłam ci/ pomogliśmy ci, a ty tego nie doceniasz i chcesz więcej i więcej…”

Wszystko zaczęło się od prostej czytanki na zajęciach SFI.

O tym jak Linda spotkała w sklepie swoją 80-paro letnią  przemiłą sąsiadkę i widziała jak ta chowa czekoladę do torby i wychodzi ze sklepu.

Linda miała wielki dylemat co zrobić czy powiedzieć pracownikom sklepu, czy zapłacić za sąsiadkę, (a zapomniałam dodać  że starsza kobieta nie miała pieniędzy).

W związku z tym dylematem  rozwinęła się dyskusja w grupie kto, co by zrobił.  Ku mojemu zdziwieniu jedna osoba powiedziała, żeby zapłaciła i ja jako jedyna powiedziałam,  że kupiłabym jej jeszcze kilka czekolad skoro lubi a nie miała za co kupić, tym bardziej jeśli ją znam i razem byśmy poszły na kawę.

To takie naturalne w moim myśleniu.

Ale ku mojemu zdziwieniu były komentarze typu „ zgłosiłbym do pracowników sklepu”, „Zacząłbym krzyczeć na cały głos ZŁODZIEJ ZŁODZIEJ”,  a nawet teksty typu ” zadzwoniłbym na policję”.

Nie wiem czy to było w żartach mówione, czy na poważnie.

I tak zaczęłam się zastanawiać.

Jacy my jesteśmy różni od siebie.

Kulturowo, narodowo, charakterem.

W  twoim otoczeniu są osoby, na które możesz liczyć mniej lub bardziej, dla których jesteś ważna a dla innych jesteś nieistotna.

Dlaczego tak jest? Oczekujemy pomocy od innych a sami nie chcemy pomagać i to na wielu płaszczyznach. Emigrantów, pracowników, kolegów czy nawet rodziny.

Pamiętam jak przyjechałam do Szwecji  i poszukiwałam na forach internetowych Polek. Liczyłam, że każda kiedyś zaczynała, przechodziła ten stres i obawy przed nieznanym i że będą jakimś psychicznym wsparciem. I tak było po części. Poznałam wirtualnie fantastyczne osoby, z wielkim sercem z pięknymi pasjami i pozytywną energią choć wiadomo,  że każda z nas nie ma życia usłanego różami i nie jesteśmy jak królowe życia ale wspieramy się w większym bądź mniejszym stopniu i fajnie wiedzieć, że jest tam gdzieś koleżanka X  czy kolega Y do których można napisać, poradzić się.

Ale nie jest tak zawsze, jak widzę co się dzieje na forach czasami to aż się za głowę łapię.

Ludzie, którzy mają wspólne pasje, podobne życie, dzieci, są dla siebie aż tak wulgarni, że aż nie chce się tego czytać.

Ktoś coś napisze licząc na jakieś informacje, wskazówki a tu zaraz ogromna  fala  hejtów  zarzuca  sieć przykrych tekstów, jak sieć rybacką. I nie wiem bo albo nie czytają ze zrozumieniem albo przerzucają swoje frustracje na innych albo zwyczajnie zazdroszczą.

Ale po co ? Sami sobie tworzymy swój świat i sami jesteśmy kowalami losu. Jeśli nie masz nic konkretnego do powiedzenia to nie pisz nic. Bo możesz po prostu skrzywdzić odbiorcę. Nie wiesz kim jest! Nie wiesz jakie ma problemy i troski! Może to wyjątkowo krucha i wrażliwa osoba, dla której twój beznadziejny komentarz będzie „ JĄ DOBIJAŁ”. Chcesz wyrazić swoje zdanie? Ok.  Tylko zastanów się 3 razy zanim napiszesz coś bezsensu.

Domyślam się o co może tu chodzić. Nie widzimy się i łatwiej jest napisać komuś coś bo jesteśmy anonimowi. Zakładam, że nie powiedziałbyś tego jej w twarz jeśli byś ją spotkał.

Ale nie piszę jedynie o forach.  Polacy za granicą są straszni dla siebie. Przepraszam jeśli kogoś uraziłam tym tekstem ale tak to widzę.

Jakoś w Polsce nie odczuwałam tego tak bardzo jak tu. Zamiast  szanować i cieszyć się z towarzystwa kogoś z kim można porozmawiać po polsku, zwyczajnie „podkłada się świnie”, tylko dlatego,  że się różnimy, że jednym  coś wychodzi coś się udaje. Nie patrząc na to jak twój sukces wygląda od kuchni, jakich wyrzeczeń i poświęceń wymaga.

Jesteśmy ponurym, marudzącym narodem. Zazdrościmy wszystkim i wszystkiego.

Żyjemy marzeniami innych a nie swoim własnym życiem.

Zacznijmy się w końcu cieszyć tym co mamy, pracujmy nad sobą a nie nad innymi, patrzmy na siebie a nie na innych. Ceńmy osoby, które nas otaczają, bo każdy nas czegoś uczy.

 

 

15 myśli na temat “DYLEMATY POLKI W SZWECJI

  1. Witam,
    Z przyjemnością przeczytałam powyższy tekst, bo tak bardzo odpowiada moim własnym spostrzeżeniom i odczuciom. Ja mieszkam tu od blisko 40 lat. Miałam okazję obserwować Polonię w rożnych przedziałach czasowych. Niestety, Polacy nigdzie na świecie nie są solidarni, nie życzą sobie dobrze nawzajem a obecnie najbardziej się to dostrzega w samej Polsce.
    Zyczę powodzenia i szczęścia w Szwecji. Człowiek nie może żyć w całkowitej izolacji od swoich rodaków, ale proszę być ostrożną i nie iść na ilość a raczej na jakość.

    1. Dziękuję za przemiły komentarz. Tymbardziej od osoby,która wiele lat przygląda się Polakom za granicą. Pozdrawiam ciepło z Nora 🙂

  2. Zgadzam sie z tym co napisalas w 100 %sama mieszkam w Szwecji i szczerze powiem ze sie przejechalam na wlasnej skorze , jak Polacy sa wredni obojedni zazdrosni , ale o co , po co? nie rozumiem tego , z wlasnego doswiaczenia wiem ze lepiej nie miec znajomych polakow tutaj , bylo dla mnie wielkim szokiem zachowanie takie i jest uczono mnie zawsze kultury , szacunku , wszystko sie zmienia jak jada do Polski i udaja kim to oni nie sa to jest smieszne nie wiem czy sa jeszcze ludzie „normalni” , siedze czasem na forach i nie moge tego czytac . Szkoda bo pochodzimy z tego samego kraju a jestesmy dla siebie wrogami i to sie chyba nigdy nie zmieni a szkoda , jestesmy okropnymi krytykami nigdy nam nic nie pasuje nie umiemy pochwalic kogos ze komus sie udalo . A szkoda 🙂 .Pozdrawiam ze Szwecji 🙂

    1. Witam Kasandra. Szczerze obawiałam się, że moje słowa kogoś urażą, zostanę skrytykowana i zjedzona na forach…. A tu, większość ma albo miała przykre doświadczenia z Polakami. Jest to smutne bardzo , prawda? Jestem dumna ze swoich korzeni, pochodzenia i Polski walczącej. Nasi dziadowie walczyli za nas i umierali a my dziś jesteśmy sami dla siebie wrogami.To temat naprawdę na jakąś książkę.Co by musiało się stać żebyśmy się zmienili…
      Pozdrawiam cię cieplutko

  3. Brawo bardzo trafny tekst. Podpisuję się pod nim obiema rękami. Mam dużo smutnych doświadczeń z życia na południu Szwecji między Polakami i dlatego wybrałam daleką północ tylko wśród Szwedów. Życzę powodzenia

  4. W sumie nie bardzo wiem o czym piszesz bo nawet jak spotkałam rodakow malo „interesujacych” (jednostkowo) dla mnie i zaliczylam jakis konflikt w necie nie zgadzam sie z tym ze Polak Polakowi … Grupy narodowosciowe, nie tylko Polacy „trzymają sie razem” na dobre i na zle. Wcale nie jest lepiej po miedzy innymi grupami narodowosciowymi ktorych skupiska znajduja sie poza ich krajem. Siedza razem kochaja sie i zra wzajemnie uwazajac czesto ze wyjscie poza ta grupe jest jak zdrada swojego „stada” a przeciez to nasze stado powinno sie skladac z ludzi o podobnych upodobaniach, wyznajacych te same wartosci i myslacych podobnie a nie mowiacych tym samym jezykiem….Nigdzie nie jest napisane ze jak wywewnetrzysz sie do rodaka( czy to w realu czy w necie) to zostaniesz zrozumiana i uszanowana. Wiec zanim to zrobisz to sie zastanow i pamietaj ze to jest prawo dzialania i konsekwencji. No i wyjdz po za ta grupe ktora teraz uwazasz za „swoja” , wybieraj ludzi w towarzystwie ktorych czujesz sie komfortowo ogolnie a nie tylko jezykowo a wtedy twoja emigracja nie będzie „ciezarem na twoich barkach” ….Powodzenia ☺

    1. dziękuję za komentarz. Ja nigdy nie pisałam , że „emigracja jest ciężarem na moich barkach”. Nigdzie też nie pisałam, że szukam uszanowania i zrozumienia ;P Post dotyczy naszej postawy wśród innych i mojej obserwacji. Jak napisała jedna z koleżanek „Patrzmy na jakość a nie na ilość, jeśli chodzi o przyjaciół” i tego się trzymajmy. Pozdrawiam ciepło 🙂

      1. Nie „naszej” postawy 😉 nie zaliczam do ludzi ( nie tylko Polakow) ktorzy robia swiadomie krzywde innym. I nigdzie tez nie napisalam ze szukasz uszanowania i zrozumienia …nie mniej jednak piszac ten teks mozna spodziewac sie ze jednak gdzies tam powinnysmy sie rozumiec, wspierac i szanowac bo jestesmy z jednego kraju i mowimy tym damym jezykiem…

        „Jakoś w Polsce nie odczuwałam tego tak bardzo jak tu. Zamiast szanować i cieszyć się z towarzystwa kogoś z kim można porozmawiać po polsku, zwyczajnie „podkłada się świnie”, tylko dlatego, że się różnimy, że jednym coś wychodzi coś się udaje”

        W Polsce mialas stanowczo wiekszy wybor ludzi i co najwazniejsze nie wybieralas towarzystwa ze wzgledu na jezyk czy kraj pochodzenia 😉
        A teraz fokus powinnien byc na tych:

        „Poznałam wirtualnie fantastyczne osoby, z wielkim sercem z pięknymi pasjami i pozytywną energią choć wiadomo, że każda z nas nie ma życia usłanego różami i nie jesteśmy jak królowe życia ale wspieramy się w większym bądź mniejszym stopniu i fajnie wiedzieć, że jest tam gdzieś koleżanka X czy kolega Y do których można napisać, poradzić się.”

        A wtedy przestaniesz zauwazac tych „zlych” rodakow;) i ciesze sie ze Ci emigracja nie ciazy i wszystko jest ok …. a ten temat to rzeka…pozdrawiam i ja

        1. Bardzo się zgadzam z tym, co napisała Maugosha
          Powiem więcej – denerwuje mnie niezmiernie nawet samo sformułowanie „Polacy na emigracji”
          Polak to czlowiek, każdy inny, jeden emigrant radzi sobie tak, a inny inaczej. Ja też pomagam innym jak mogę, ale już dawno się przekonałam, że sam fakt mówienia po polsku nie oznacza żadnej wspólnoty z wieloma ludźmi

          Moim zdaniem problem polega na tym, że ZA DUŻO oczekujemy od rodaka za granicą, w zasadzie tylko dlatego, że dana jest osoba Polakiem – i stąd potem zawód, że „Polak nie był pomocny”. Szwed często też nie będzie, wręcz może Ci kłody pod nogi rzucać, ale od niego nie oczekujesz wsparcia i dlatego nie psioczy się na „Szwedów za granicą”

          Inna rzecz, że wielu emigrantów to ludzie którzy z jakiegos powodu wyjechali ze swojej ojczyzny, niestety, wielu musiało uciekać. Czy to przed wymiarem sprawiedliwości, czy niepowodzeniami, czy wstydem. Nie mówię nawet tu o uchodźcach, którzy w ogóle sa odrębną kategorią emigrantów. Chodzi o to, że Polacy za granica to nie jest takie zwykłe odzwierciedlenie polskiego społeczeństwa, składa się z wielu ludzi, którym się nie udało u siebie i mogą być rozgoryczeni. Emigracja z lat 80-tych była zupełnie inna, na przykład, to się czuje. Mam wielu przyjaciół spośród tamtej emigracji, ale z nowej już nie tak wielu. Często nie mamy o czym porozmawiac, bo drugie pytanie to o to, czy moge pomóc załatwić pracę.
          To dotyczy wszystkich biedniejszych krajów, z których ludzie masowo emigrują – Chorwatów, Serbów, Rumunów… Zauważ, że Szwed w Polsce ma zwykle wyższy status społeczny niż Polak w Szwecji (statystycznie).

          Także nie ma co się obrażać na „Polaków” – zauważ ludzi, wybieraj tych, którym możesz i chcesz zaufać, nie oczekuj zbyt wiele.

          pozdrawiam

  5. Witam.

    Tekst jak najbardziej prawdziwy opisujący sytuację nie tylko w Szwecji ale i w Polsce.
    Co prawda mieszkam i pracuję w Malmo 3 tygodnie i jest to bardzo krótki czas ale już zdążyłem doświadczyć polskiej mentalności. Dodam jeszcze że akurat tak się złożyło że pracuje z samymi polakami i jest tylko jedna osoba która mi pomaga na początku tej drogi. Pozostali albo udzielają złych informacji albo podkladają przysłowiową świnie. Tak jest w Polsce i tak jest tutaj . Mam nadzieję że kiedyś Polacy się obudzą i będą szanować siebie wzajemnie.

    Gorąco pozdrawiam. Powodzenia

  6. Badzo to dziwne ze moj komentarz nie zostal zatwierdzony przez Ciebie i przez to nie jest opublikowany. Do glowy mi nie przyszlo ze nie wolna pisac wiecej niz jeden komentarz pod danym postem na blogu. A moze Ci po prostu nie odpowiada zawartosc? Do glowy mi nie przyszlo ze napisalam cos niestosownego.W sumie juz wszystko jedno, tylko rozbawila mnie taka moderacja odpowiedzi, jeden komentarz na jedna osobe ☺Oj, a ten komentarz jest moj trzeci…. ale ostatni. I mi wszystko jedno czy opublikujesz wszystko co napisalam czy nie Nie bede Cie juz niepokoic. Milego zycia w Szwecji i jak najmniej Polakow jak wilkow Ci zycze. ☺ ☺ ☺

    1. Witam i przepraszam jeśli w jakiś sposób uraziłam Panią, nie udostępniając komentarza.
      Przez jakiś czas nie zajmowałam się blogiem. Dziękuję za kometarz i własne zdanie.
      Po to ludzie piszą blogi i poruszają różne tematy aby wywołać publiczną dyskusję.
      Nie każdy musi się zgadzać z tym co piszemy, i z tym co inni uważają. Dziękuję i przepraszam jeszcze raz. Miłego dnia 🙂

Pozostaw odpowiedź Dana Anuluj pisanie odpowiedzi