MOJA ROLA W FILMIE „MAMĄ BYĆ”

Trochę mało nas było.

Rok temu weszłam w nową rolę w filmie pod tytułem „ MAMĄ BYĆ”.

 

Z miesiąca na miesiąc Maksymilianek wymaga coraz więcej uwagi i zainteresowania .

Pamiętam jak miał miesiąc/dwa i narzekałam, że nie mam czasu na nic. Teraz to ja nie mam czasu na nic hehe.

Oprócz macierzyństwa, którego uczymy się codziennie z Łukaszem jest wiele innych zadań i spraw. Praca, firma, szkoła, dom.

Na wszystko trzeba poświęcić choć trochę czasu, a doba jest stanowczo za krótka.

Jestem mamą, którą to Maksymilian uczy spokoju, zorganizowania, i wielu naprawdę wielu innych cech, których dawniej nie potrafiłam pielęgnować.

Po roku bycia mamą chyba w końcu zaczęliśmy  wszystko ogarniać. Co dzień  ustalamy zadania i plan. Tak aby wszystkim się zająć.

Dlatego też wracam na blog ze swoimi doświadczeniami, przemyśleniami i życiem w Szwecji.

Będzie więcej moich przemyśleń, może więcej kuchni czy kwestii które sprawdziły się przy Maksiu,

Dlaczego to piszę?

Macierzyństwo daje mi spełnienie, którego każda kobieta szuka w życiu.

Pragnę dzielić się tym szczęściem z wami. Mamą zostałam w Szwecji i tu będę  spełniać się w tej roli.

To nie jest tak, że zawsze wszystko jest kolorowe.  I choć  nie oddałabym żadnego dnia spędzonego z Maksiem za nic w świecie, nasze życie nie jest usłane różami. A te wszystkie #instamatki z pięknymi makijażami , dziećmi które jedzą nie brudząc się czy opisujące jakie to są zapracowane  popijając z koleżankami kawę i jedząc lunch w restauracjach codziennie, to głupota.  Uwierzcie mi tak się nie da. To nie tak, że nie dbam o siebie w ogóle, uważam że każda mama powinna mieć czas dla siebie aby regenerować swoje ciało i siły na kolejne dni, jednak nie można być kwitnącą cały dzień kiedy sama zajmujesz się bobaskiem.

Mogę stać przed lustrem i się „robić na bóstwo” ale poczucie, że nie zajmuję się Maksiem jest silniejsze.

Ciężko na sumieniu by mi było gdybym mogła a nie poświęciłabym mu czasu. Dlatego każdą chwilę spędzamy na maxa i wiem, że kiedyś mi za to podziękuje.

Mój makijaż i maseczki na twarz są w postaci obiadków które lądują kilka razy dziennie na mnie. W pokoju, który był przesłodki są porozrzucane zabawki, bo kiedy ja wrzucam do pojemnika Maks z drugiego wyciąga, a pluszowy napis „MAKSIU” nad łóżeczkiem  pourywane ma wstążki na których wisiał bo Maks próbował się do nich dobrać.

Prawie wszystkie body Maksia są w plamach po pomidorkach i marchewce.      I nawet „ Wanisz” nie daje rady

A z mopem biegam z 4 razy dziennie po mieszkaniu.

Macierzyństwo nie jest łatwe i kolorowe jak na #insta. Trzeba cały dzień być na największych obrotach. Ale jest piękne.  Każde zmęczenie czy zwątpienie przechodzi kiedy Maks wtuli się we mnie tak, że czuję jak jestem jego całym światem. Kiedy się cieszy i wystawia te swoje dwa zęby.Kiedy je „swoim całym ciałem” i jest uradowany. Jak całuje nieudolnie albo próbuje coś powiedzieć, na zasadzie „aaaa”, „uuuuu” itd. Jest kochany i jego szczęście jest dla mnie najważniejsze bez makijażu, pięknych ciuchów z super sklepów i idealnie poukładanego dnia.

Mamą być to najpiękniejsza rzecz jaka mnie spotkała. Zaczęliśmy zwracać bardziej uwagę na inne aspekty życia, które gdzieś tam zawsze były ale nigdy się nie zwracało na to uwagi.

Życie zmienia się diametralnie kiery rodzi się dziecko, zmieniają się priorytety, zmniejsza się liczba znajomych.

Dbajmy o rodzinę, bo to ona jest nam najbliższa i zawsze będzie przy nas. To rodzina dale sens naszemu życiu, to dla niej się staramy, pracujemy, zmieniamy się.  Stajemy się lepszymi ludźmi…

2 myśli na temat “MOJA ROLA W FILMIE „MAMĄ BYĆ”

  1. pieknie i prosto z serca napisane. Rodzina najwazniejsza dzieki niej jestem najbogatsza na swiecie.
    Dziekuje Kuleczko za piekna lekture przed snem:*

Dodaj komentarz